Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czosnek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czosnek. Pokaż wszystkie posty

zupa krem z cukinii - najlepsza, najtańsza i najprostsza

Udostępnij ten wpis:
boli mnie głowa.
zupełnie jak wczoraj i przedwczoraj.
zaczęłam nawet obwiniać o to pogodę: nie pamiętam bardziej depresyjnej

mamy prawie trzynastą a ja już ciupię druga kawę.

Maniula śpi snem sprawiedliwego, z niewinną miną aniołka,
który już zdążył zapomnieć, że coś mu dokuczało przed południem.
niestety na razie jesteśmy na etapie zgadywania, cóż to mogło być.
ewentualnie przyjmuję postawę: "dziś chyba tego nie odgadnę" i czekam, aż problem sam się rozwiąże.

i z reguły się rozwiązuje.

wczoraj powstała fantastyczna zupa krem z cukinii.
idealna na taką posępną, (literalnie) szarą pogodę.

z gatunku tych "czterej naj":

 - NAJlepsza
 - NAJprostsza
 - NAJtańsza
 - NAJszybsza

nawet dla tych (a może głównie dla tych), którzy nie czuję się zbyt pewnie w kuchni.
dla zabieganych, dla oszczędnych i dla tych, którzy jednak wolą swojski niż kupne.

zupa krem z cukinii1

ZUPA KREM Z CUKINII

s k ł a d n i k i:

- 1 kg cukinii (3-4 średnie cukinie)
- 1 średnia cebula
- 4-5 ząbków czosnku marynowanego (lub 1-2 ząbki świeżego)
- 1 kostka rosołowa BIO (lub 2 własnej produkcji: mocno odparowany wywar zamrożony w woreczkach do lodu)
- olej do podsmażenia
- 2-3 łyżeczki oleju z pestek dyni
- 1 łyżeczka przyprawy curry
- sól, pieprz
- 1/4 szklanki wody

w y k o n a n i e:

1. cukinię dokładnie umyć, odciąż obie końcówki, wydrążyć pestki, pokroić w większą kostkę.
2. cebulę obrać i posiekać. Zeszklić na oleju, dodając nieco soli.
3. cukinię podsmażyć (także posolić). dodać czosnek, kostkę i wodę. dusić pod przykryciem do miękkości.
4. po przestudzeniu zblendować. rozcieńczyć zupę wodą do uzyskania porządanej gęstości.
5. doprawić pieprzem i curry oraz olejem z pestek dyni (można dosolić, jeśli dodana wcześniej sól to dla Was za mało).
6. podawać z keksem gęstego jogurtu/śmietany lub grzankami.

zupa krem z cukinii2

zupa krem z cukinii3

podpis

pomidorowa jakiej nie znacie

Udostępnij ten wpis:
bez pomidorów świat byłby smutny.
wołałby rozpaczliwie o wynalezienie czegoś, co będzie pomidorem.

czy polska kuchnia jest pomidorowa?
na swój polski sposób.

najprostsza sałatka z pomidorów i cebulki
nieodłączny element kanapek (kanapka dzieciństwa: chleb z masłem i pomidorem).
fasolka po bretońsku (a taka polska jest, przecież!),
w postaci koncentratu pomidory lądują nierzadko w bigosie.
zawłaszczyliśmy sobie węgierskie leczo i spolszczamy je dodatkiem obsmażanej kiełbasy.
ale wszystko przebija polska "pomidorówka".
w chudym czasie przygotowana z kostki rosołowej i koncentratu i tak był ulubioną zupą dzieci.
i nadal jest.

co potwierdza moje małe Jagodzionko.

najlepsza ze świeżych pomidorów, z kawałkiem gotowanego mięsa, z makaronem i warzywami.
w chorobie - zaraz po rosole - u rekonwalescenta pojawia się właśnie zupa pomidorowa z ryżem. tak delikatna, że człowiek unosi się w powietrzu po jej zjedzeniu.

obecnie jednak, kiedy w Polsce tak popularna stała się kuchnia włoska, pomidory wręcz opanowały nasze stoły.
te domowe, oczywiście.
studenckie potrafią nadal straszyć obecnością zupa instant, czy w najlepszym - chociaż droższym - razem daniami na wynos.
kuchnia włoska pokazała nam pomidorowe sosy czy różne sałatki z udziałem pomidorów (np. caprese).

teraz również zaczynamy eksperymentować z zupami. nawet tymi klasykami, jak pomidorowa.
uwielbiam pomidorową mojej mamy. bardzo prosta z kluskami lanymi lub kładzionymi na skrzydełkach.
tym razem chciałam spróbować czegoś innego.

tutaj - jak zwykle - zainspirowana wyglądem i składnikami, postanowiłam zrobić
zupę pomidorową krem z bazylią na mleczku kokosowym.
cudowna. nieskomplikowana i całkiem szybka w przygotowaniu.
jeśli obawiacie się mdłego smaku mleczka, zapewniam, że jego nuta jest naprawdę bardzo delikatnie wyczuwalna. dzięki imbirowi lekko kwaskowa, charakterna lecz nie ostra. bazylia świetnie zupę aromatyzuje i... nie czarujmy się: tutaj naprawdę trzeba ją przetrzeć przez sito, ale trwa to bardzo krótko.

zupa pomidorowa z mleczkiem kokosowym


s k ł a d n i k i:

1 łyżka masła
1 łyżeczka oliwy z oliwek lub oleju roślinnego
1 liść laurowy
1 średnia marchewka, pokrojonej w dość grube plasterki
1 nieduża cebula, pokrojona w kosteczkę
1 mały ząbek czosnku, pokrojony na plasterki
2 cm kawałek imbiru, pokrojony w plasterki
1 łyżka mąki pszennej
5 średnich pomidorów, pokrojone na kawałki (można zastąpić tymi z puszki)
duża garść listków bazylii
250 ml mleczka kokosowego
szczypta cukru, sól i świeżo zmielony czarny pieprz

w y k o n a n i e:

1. w garnku rozpuścić masło z oliwą i dodać liść laurowy.
2. kiedy zacznie wydobywać się jego zapach, dodać marchewkę i smażyć ok. 2 min. dodać szczyptę cukru i sól. dusić przez 5 min.
3. do garna wrzucić cebulę, czosnek i imbir. dalej dusić przez kolejne 5 min. po tym czasie dodać mąkę i wymieszać. podgrzewać około minuty ale nie rumienić jej.
4. dodać pomidory pokrojone na kawałki, wymieszać i gotować pod przykryciem pół godziny, od czasu do czasu mieszając. doprawić solą i pieprzem.
5. po tym czasie wyjąć liść laurowy i dodać lekko posiekane liście bazylii i zmiksować na gładko.
6. dodać mleczko kokosowe, wymieszać i przetrzeć przez sito. zagotować.
7. podawać z ulubionymi dodatkami: niewielkie grzanki czosnkowe czy kleks zimnej śmietany lub jogurtu.

zupa pomidorowa z mleczkiem kokosowym

 

podpis

biało, biało, biało wszędzie. ragout z indyka.

Udostępnij ten wpis:
patrzę na krajobraz za oknem.
biało, biało, biało wszędzie.
jak w tej świątecznej piosence:

"całą noc padał śnieg cichy, cichy, cichuteńki.
przyszedł świt, a tu świat cały biały, bielusieńki,
jakby kto świata skroń gładził chłodem białej ręki
i powiedział szeptem doń: nic się nie bój mój maleńki."

białe czapki na gałęziach drzew.
śnieg wciąż pada.
wciągam na nogi skarpeto-buty, owijam szczelnie w wełniany kardigan i wchodzę do kuchni.

dziś będzie rozgrzewające ragout z indyka.

ragout z indyka


ragout z indyka

s k ł a d n i k i:

- 500 g piersi z indyka
- 40 g mąki pszennej
- 40 ml oleju
- 1/2 cytryny
- 20 g imbiru
- 1 gałązka rozmarynu
- 2 świeże pomidory
- 1/2 papryczki pepperoni
- 1 duża marchewka
- 2 mała cebula
- 2 ząbki czosnku
- 30 g rodzynek sułtańskich
- sól i pieprz

w y k o n a n i e:

1. pierś z indyka oczyścić, umyć i osuszyć, po czym pokroić na 2 cm kawałki.
2. cebulę i czosnek pokroić w kostkę a imbir w cieniutkie paseczki.
3. mięso obtoczyć w mące i podsmażyć na oleju w średniej wielkości garnku. dodać cebulę, czosnek i imbir. poddusić 3-4 min.
4. dodać w całości umytą i oczyszczoną (bez nasion) papryczkę a także obraną i pokrojoną w plasterki marchewkę.
5. pomidora pokroić na ćwiartki, a potem na kawałki podobnej wielkości, co pierś i dodać do garnka.
6. dodać 2 listki cytryny i gałązkę rozmarynu i podsmażyć przez chwilę (aż wyczuwalna stanie się cytryna i rozmaryn).
7. zalać 1 l wody i dusić przez ok 40 min na niewielkim ogniu aż mięso będzie miękkie. po 10 minutach wyjąć cytrynę i rozmaryn.
8. podawać mocno ciepłe albo na ryżu, albo w miseczce jak inne dania jednogarnkowe.

ragout z indyka


ragout z indyka


ragout z indyka


podpis

 

 

 

placuszki ze szpinakiem i ricottą i wspomnienia lata.

Udostępnij ten wpis:
zachłysnęłam się słonecznym krajobrazem za oknem.
promienie światła, które prześlizgują się między gołymi gałęziami drzew w sadzie.
rozpromieniłam się na widok dwóch śmiejących się stokrotek.

myśli pognały same w stronę lata.
i wtedy przywołałam w myślach rozmowę z R. na temat wakacji...

ja (w ósmym miesiącu ciąży) : nie wiem, czy opłaca się nam daleko jechać samochodem. z auta wyniesiesz mnie nogami do przodu.
eR.: to może na kilka dni pod namiot?
ja: o ile weźmiemy ze sobą łazienkę.

po kilkunastu minutach...

eR. (odkrywczo) : wiem! po prostu pojedziemy do najbliższego Sheratonu do Krakowa na weekend. pochodzimy w białych szlafrokach i ucieszymy się pełnym barkiem. to znaczy: ja się ucieszę.
ja: biały szlafrok mnie przekonał.

do Sheratonu nie pojechaliśmy.
a dziś po prostu zapragnęłam zielonego drugiego śniadania.
lekkiego, ale na ciepło.

placuszki ze szpinakiem i ricottą


delikatne placuszki ze szpinakiem i ricottą

s k ł a d n i k i:

- 100 g sera ricotty
- 100 g szpinaku po obgotowaniu (lub mrożonego)
- 2 łyżki mąki z pełnego przemiały
- 1 duże jajko
- 1 ząbek czosnku
- gałka muszkatołowa, pieprz i sól

w y k o n a n i e:

1. w misce łączymy ser, szpinak, jajko, czosnek i przyprawy (spróbować, czy nie potrzeba bardziej doprawić).
2. oddzielić białko od żółtka. białko ubić na sztywno. żółtko dodać do masy. zmiksować (ze względu na liście).
3. w masę delikatnie wmieszać łyżkę białka i po łyżce dodawać do masy.
4. smażyć niewielkiej ilości oleju nieduże placuszki.
5. podawać na ciepło.

placuszki ze szpinakiem i ricottą


placuszki ze szpinakiem i ricottą


placuszki ze szpinakiem i ricottą


placuszki ze szpinakiem i ricottą


podpis

zupa czosnkowa. smaczny przepis na odporność

Udostępnij ten wpis:
za oknem pogoda zmienia się na naszych oczach.
dopiero co śnieg skrzył się w słońcu, a już oglądamy ten smutny krajobraz w deszczu.
smutna jest też twarzyczka małej Bulinki.
śpik do kolan i smutne oczy.
ze spaceru nici.

apetytu brak. nie mam go ja ani mała Mysia.
wiru żołądkowy, nieprzespane noce i zawieszony wzrok. gdzieś w przestrzeń.
między bezmyślnym przerwacaniem stron książeczek a równie bezmyślnym wrzucaniem klocków do koszyka-sortera czekamy aż tata wróc z pracy.

czy ta zupa przywraca apetytu. nie wiem. ale z pewnością jest idealna, kiedy chcemy podreperować naszą odporność.

zupa czosnkowa


czosnkowa zupa krem

s k ł a d n i k i:

- ok. 10 ząbków czosnku
- 1 cebula
- 1/2 l bulionu (najlepiej zrobić w większej ilości i zamrozić porcjami - wówczas zupa jest błyskawiczna w przygotowaniu)
- pół szklanki śmietany 30 %
- sól i pieprz
+ masło do podsmażenia

- do podania: grzanki lub/i czarnuszka

w y k o n a n i e:

- cebulę obrać i posiekać w piórka.
- czosnek obrać i pozbawić zielonego środka. z grubsza pokroić.
- warzywa zeszklić na maśle, od razu dodając szczyptę soli (zostawić jeden ząbek czosnku).
- kiedy cebula z czosnkiem się zeszkli zalać je bulionem. zagotować.
- zmniejszyć gaz i dodać śmietankę. na małym ogniu gotować ok. 10 min. w tym momencie dodajemy odłożony wcześniej ząbek czosnku posiekany (dzięki temu zabiegowi smak czosnku będzie wyrazisty; nie będzie też takich strat właściwości wspierających odporność)

- zmiksować blenderem i doprawić do smaku.

- podawać z grzankami (ugrillowane na patelni bez tłuszczu) lub z ziarnami czarnuszki.

 

zupa czosnkowa

zupa czosnkowa


zupa czosnkowa


zupa czosnkowa


podpis

nie marnuję chleba - "pizza" chlebowa

Udostępnij ten wpis:
to, dlaczego chleb szanować należy jest tematem na osobny artykuł:
dlaczego całujemy chleb przed pokrojeniem, czy kiedy upadnie.
głęboka religijna symbolika i poszanowanie dla ogromu pracy i wysiłku przy jego produkcji.
ten z pełnego ziarna to jeden z najbardziej odżywczych elementów diety.
powody można mnożyć.

świadomi tego, chleb kupujemy na bieżąco. i tylko tyle, ile zjemy.
czasem jest jednak inaczej. z różnych powodów.
i chleb się zestarzeje i jest już nieświeży.
żadna przyjemność jedzenia takiego chleba.
ale póki nie zacznie się psuć czy pleśnieć - można uniknąć wyrzucenia go.

/pamiętajmy jednak, by chleb trzymać w dobrze zamkniętym opakowaniu z naturalnego materiału (np. lniana czy bawełniana torba)/
jak uratować taki chleb?
jest kilka sposóbów.

1. zagęścić sos - do tego jednak nadają się chleby, których skórka nie stała się zbyt twarda, lub używamy tylko tej miękkiej części.

2. można zrobić pudding chlebowy, lecz sama za nim nie przepadam.

3. twórczo użyć do jakiegoś przepisu. np. tego poniżej:

pizza chlebowa


"pizza" chlebowa
/przepis niewiele ma wspólnego z klasyczną pizzą, ale trochę przypomina ją z wyglądu i smaku/

s k ł a d n i k i:

- ok. 300 g czerstwego chleba
- ok. szklanki mleka (zależy czy nasz chleb jest jasny, ciemny czy na zakwasie; ważne, żeby chleb był nim dobrze nasączony, ale nie pływał w mleku)
- 1 łyżeczka siekanego czosnku niedźwiedziego
- 250 g pieczarek
- 2 laski kabanosa lub innej wędliny
- 1 czerwona cebula (posiekana)
- 1 ząbek czosnku
- 4 łyżki mąki
- 1 jajko
- sól, pieprz
- oliwa
- ser żółty - kilka plasterków pokrojonych w kostkę

w y k o n a n i e:

1. chleb kroić w grubą kostkę i podsmażyć na łyżce oliwy. po 2 minutach dodać mleko.
2. kiedy chleb dobrze nasiąknie, zdjąć z gazu.
3. pieczarki obrać/ umyć i pokroić. podsmażyć z posiekaną drobno cebulą. woda z pieczarek powinna nieco odparować.
4. do masy dodać pieczarki z cebulą, czosnek niedźwiedzi, przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku oraz pokrojony kabanos (lub inną wędlinę, w drobną kostkę)
5. dobrze wymieszać. doprawić solą i pieprzem (spróbować przed dodanim jajka i mąki)
6. dodać jajko i mąkę. masa powinna być zwarta i trochę się kleić.
7. oliwać posmarować "ciasto" i takie wyłożyć na blachę wyścieloną papierem do pieczenia. rozprowadzić, tak by całość przypominała placek (kwadratowy bądź okrągły) o grubości 1-1,5 cm.
8. ser żółty (pokrojony w kosteczkę) powciskać równomiernie w placek lub położyć na wierzchu.
9. piec w 190-200*C przez 45-50 min. (piekarnik ustawiony na góra-dół) z wierzchu placek powinien się się dobrze zrumienić (ale nie spalić!), pod naciskiem palca wyczuwalny będzie miękki środek, który stężeje przy stygnięciu.

pizza chlebowa


pizza chlebowa

pizza chlebowa


pizza chlebowa


pizza chlebowa


Smacznego!

przetworowy sierpień. suszone pomidory w zalewie

Udostępnij ten wpis:
budzę się ale nie otwieram oczu.
nie mam siły.
słyszę za to kogoś, kto ma ich w nadmiarze.
z westchnieniem zmuszam się do spojrzenia na zegarek.

z zaskoczeniem stwierdzam, że jest siódma.
nieprawdopodobne. a jednak czuję się niewyspana.

Mysia-Gęsia z grzywą opuszczoną na oczy marszczy nos i szczerzy się do mnie, ukazując cztery jedynki, które jeszcze nie do końca wyszły.

półprzytomna zwlekam się z łóżka. a to przecież dziś.
dzień pomidorów.

ich ilość przytłaczała, ale szybko okazało się, że nie taki diabeł straszny.

 suszone pomidory w zalewie


suszone pomidory w zalewie

przepis zainspirowany tym z kulinarne.info
 
s k ł a d n i k i:
(na 1 słoiczek; z moimi zmianami)

1 kg pomidorów lima
1 szklanka oleju z oliwą
bazylia, oregano (suszone),
1 ząbek czosnku
sól
płatki suszonej chili
1 łyżeczka octu

(moje słoiczki są dużo mniejsze, ale wystarczyło zachować proporcje)

w y k o n a n i e:

I etap

- pomidory przecinamy wzdłuż i usuwamy gniazda nasienne. nie jest to jednak konieczne, ale wtedy dwa razy dłużej się suszą.
- układamy je na folii aluminiowej na blasze dość ciasno. solimy.
- pieczemy w piekarniku nagrzanym do 70-80*C. w przepisie oryginalnym przeczytamy o 10 godzinach pieczenia. mnie to zajęło 5 godzin więcej.
- poidory są gotowe, jeśli znacznie się skurczą a ich brzegi zawiną do środka.

II etap

- przygotowujemy słoiczki.
- sporządzamy mieszankę ziół (bazylia i oregano), obieramy czosnek i kromy na połówki.
- zioła w tej samej ilości (łyżeczka) oraz po dwie połówki czosnku wkładamy do słoiczków. pomidory ciasno układamy na ziołach. dodajemy po łyżeczce (jeśli - jak u mnie - słoiczki są dużo mniejsze niż te standardowe na pomidory) octu i kilka płatków chili.
- podgrzewamy olej z oliwą i zalewamy pomidory.
- słoiczki zakręcamy i pozostawiamy do wystygnięcia. do spożycia nadają się po upływie min. 2 tyg.

suszone pomidory w zalewie


suszone pomidory w zalewie suszone pomidory w zalewie suszone pomidory w zalewie suszone pomidory w zalewie suszone pomidory w zalewie suszone pomidory w zalewie


 

podpis

chłodnik z botwiny. na upał.

Udostępnij ten wpis:
upał niesłabnący cały dzień.

woda z cytryną i lodem. i kawa mrożona. czasem wpadnie jakiś jogurt i kilka truskawek.

małą Mysia-Gęsia chłepce wodę z odrobiną soku.

obie się męczymy.

obie meczymy się wzajemnie.

 

Mysia w końcu zasnęła. z daleka dochodzą mnie dźwięki nadchodzącej burzy.

pociemniało.

wzmógł się wiatr. (wróć: w ogóle się pojawił, a potem wzmógł)

tylko temperatura jakoś nie spada.

powietrze ciężkie i gęste. siekierę można w tym zaduchu postawić.

 

w takie dni nie gotuję. nie patrzę nawet w stronę piekarnika, bo jeszcze gotów się włączyć, gdy na niego spojrzę.

w takie dni wyciągam stare przepisy na chłodniki.

dziś mój chłodnik z botwiny. kremowy.

chłodnik z botwiny


botwinkowy chłodnik-krem

 

składniki:

- pęczek botwiny
- 1,5 bulionu warzywnego lub z kurczaka
- 2 ząbki czosnku*
- pęczek koperku
- 1 ogórek zielony (opcjonalnie)*

wykonanie:
- łodygi botwiny kroimy na 1,5 cm-owe kawałki a obrane buraczki ścieramy na tarce o grubych oczkach.
- botwinę wrzucamy do gotującego się bulionu. trzymamy na małym ogniu około kwadransa (do miękkości). w międzyczasie dodajemy pokrojony w plasterki 1 ząbek czosnku.
- odstawiamy do całkowitego ostygnięcia.
- dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek.
- blendujemy na gładki krem.
- chłodnik zabielamy gęstym jogurtem naturalnym, bądź śmietaną w proporcjach jakie wydają się nam odpowiednie.
- na końcu dodajemy posiekany drobno koperek.

_________________________
*jeśli lubimy czosnek, można dodać więcej, pamiętając, że wraz z upływem czasu, jego smak przybiera na sile.
**ogórek w tym przepisie nie jest niezbędny, ale dzięki niemu można załagodzić smak czosnku, jeśli przesadzimy i zagęścić chłodnik, jeśli wyszedł na rzadki. dodajemy go tuż przed zblendowaniem

chłodnik z botwiny


chłodnik z botwiny


chłodnik z botwiny


chłodnik z botwiny


 

podpis

 

w poszukiwaniu źródła żelaza - krem szpinakowy z grzankami

Udostępnij ten wpis:
wciąż mój poziom żelaza we krwi balansuje na granicy.

jak to w ciąży.

 

musiałam zaatakować jakiś stragan i zapolować na zielone warzywa. mąż na widok szpinaku w takiej formie wywraca oczami i obraca się bez słowa, chociaż ze wzrokiem mówiącym: "... no to teraz sama to zjedz".

przynajmniej ten krem będę miała na wyłączność. a jest wyśmienity.

bóle nie mijają, więc prosta, niewymagająca wielu czynności i czasu zupa krem ze szpinaku będzie idealna.  i do tego pachnie czosnkiem.

zielona miłość.

 

kremszpin

 

papier_1 - Kopia (4)

 

papier_1 - Kopia (5)

 

kremszpin1


 

P1120829



podpis

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia